W ostatniej kolejce pierwszej rundy ekstraklasy piłkarze ręczni Kipera Piotrków po słabym spotkaniu nie sprostali przed własną publicznością Zagłębiu Lubin i przegrali 28:36 (11:19). Na półmetku rozgrywek piotrkowianie zajmują ostatnie miejsce.
W Piotrkowie w meczu Kiper - Zagłębie najwięcej goli zdobył Paweł Laskowski
Tylko na początku spotkania piotrkowianie dwukrotnie wyszli na prowadzenie. Z czasem na parkiecie zaczęli dominować lubinianie. Miejscowi w ataku pozycyjnym nie mieli pomysłu na rozbicie dobrze grających w obronie gości i zaczęli popełniać proste błędy. Gdy już doszli do pozycji rzutowej, znakomicie kilka razy spisał się bramkarz gości Szymon Ligarzewski. Najmocniejszą stroną lubinian okazały się kontrataki, po których w całym spotkaniu rzucili oni 12 bramek. Najczęściej inicjowane były one przez skrzydłowych Tomasza Kowalczyka i Artura Niedośpiała.
W 15 minucie goście wygrywali 9:5. Później trzy bramki z rzędu zdobyli gospodarze; dwie z nich strzelili gdy na ławce kar przebywał szczypiornista z Lubina Paweł Orłowski. W 19 minucie było 9:8. Chwilę później ponownie upomniany został 2-minutową karą Orłowski. Wydawało się, że miejscowi po raz drugi skorzystają z przewagi. Ale tym razem lepiej spisali się lubinianie, zdobywając dwie bramki z rzędu. W 22 minucie po kontrataku Kozłowskiego było 8:11. W kolejnych minutach dominowali goście. W 27 minucie wygrywali już różnicą ośmiu goli (9:17).
Z pierwszej części meczu wart odnotowania jest jeszcze jeden fakt, że w 27 minucie meczu trzecią karę dwóch minut otrzymał Orłowski i został wykluczony z gry. Lubinianin może mówić o ogromnym pechu. W ciągu 10 minut i 4 sekund (pierwsze upomnienie 16.49, drugie 19.40 i trzecie 26.53) trzykrotnie usiadł na ławce kar, co jest rzadkością.
W drugiej połowie wydawało się, że nie będzie większych emocji, zwłaszcza że przewaga gości wzrosła do jedenastu goli. Po kolejnej kontrze Kozłowskiego goście w 39 minucie prowadzili 24:13. Od tego momentu nastąpił niespodziewany zryw gospodarzy. W ciągu dziewięciu minut rzucili osiem bramek z rzędu, nie tracąc żadnej. W 48 minucie było 21:24.
Niemoc strzelecką gości przełamał Paweł Kubisztal. Chwilę później błąd kroków popełnił piotrkowianin Marcin Kusideł. Przyjezdni po przejęciu piłki wyprowadzili kontratak. Skutecznie zakończył go Adam Steczek, przy okazji tej akcji 2 minuty kary otrzymał kapitan gospodarzy Wojciech Furman. Te sytuacje wyraźnie wybiły z rytmu gospodarzy, a goście w końcowych minutach skutecznie ich punktowali i jak najbardziej zasłużenie wygrali.
_________________ Po co upadamy? Po to, abyśmy nauczyli się podnosić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach