W sobotnim meczu piłkarzy ręcznych w Piotrkowie spotkały sie dwa zespoły, które zamykały tabelę ekstraklasy. Piotrkowianom zależało nie tylko na wygranej. Chcieli zwyciężyć więcej niż dwoma bramkami (bo tyle przegrali w Legnicy w pierwszej rundzie.) Udoło się. Kiper pokonał
Dla obu drużyn było to niezwykle ważne spotkanie w walce o utrzymanie się w ekstraklasie. Piotrkowianie być może przejęci tym faktem zaczęli mecz słabo i Miedź szybko wywalczyła sobie przewagę. W 13 minucie po trafieniu Pawła Wity przyjezdni prowadzili 8:6. Wówczas do gry wreszcie ruszyli piotrkowianie. Szybko zdobyli pięć bramek z rzędu i wyszli na prowadzenie 11:8. Kiedy wydawało się, że miejscowi złapali przysłowiowy wiatr w żagle Miedź znów zaczęła grać dobrze, najpierw doprowadzając do remisu (12:12), a w końcówce wyszła na trzybramkowe prowadzenie i w ten sposób po pierwszej części spotkania prowadzili goście 13:16.
Widząc, co się dzieje, trener Edward Strząbała postanowił zmienić ustawienie na drugą połowę z 6-0 na 4-2. Szkoleniowiec wiedział, co robi, bowiem legniczanie zupełnie nie mogli sobie poradzić z defensywą zespołu z Piotrkowa. Kiper miał szansę odrobić straty, co nie było rzeczą łatwą, bo w świetnej dyspozycji tego dnia był bramkarz gości Wiktor Szewczenko. Dokładnie na kwadrans przed końcem był remis po 23. Później na boisku panował już Kiper i na osiem minut przed końcem prowadził sześcioma oczkami (29:23). W tym czasie efektowne trafienia zaliczali Dymitrej Zińczuk i Łukasz Białaszek, czym znacznie przyczynili się do zwycięstwa. Piotrkowianin Kiper wygrał ostatecznie 31:27 i wciąż ma szanse na uniknięcie spadku.
Warto podkreślić, że pod wodzą nowego szkoleniowca piotrkowianie wygrali przed własną publicznością oba spotkania.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach