Ofiary taniego odśnieżania firmy wysyłają na dachy swoich pracowników
24-latek z Rawy Mazowieckiej zginął, spadając z dachu pawilonu handlowo-usługowego. Ciężko ranny jest 52-letni pracownik domu pomocy społecznej w Gostkowie pod Poddębicami, zaangażowany wczoraj przez dyrekcję do odśnieżania. Wchodząc na górę, spadł z drabiny. Do podobnego wypadku doszło m.in. w Częstochowie. Strach przed kolejną katastrofą oraz grożącymi mandatami wywołał panikę i masowe odśnieżanie dachów. Z oszczędności często przez osoby nieprzygotowane.
Pracownik DPS w Gostkowie odśnieżanie przypłacił uszkodzeniem kręgosłupa. Dyrektorka nie zaangażowała specjalistycznej firmy. Dlaczego? Wczoraj nie była w stanie odpowiedzieć. W tym powiecie takie usługi świadczy m.in. Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Poddębicach.
- Nie mieliśmy ani jednego zgłoszenia - mówi prezes Włodzimierz Krajewski. - Wiele osób, nawet starszych, robi to własnym sumptem. Na bardzo śliskie teraz dachy wchodzą czasem w kaloszach...
Pod 24-latkiem z Rawy załamał się tzw. prześwietlik na dachu. Spadł z wysokości 7 metrów na betonową posadzkę. Zmarł w szpitalu.
Dachy wielu szkół w woj. łódzkim odśnieżali wczoraj ich pracownicy. Tak było m.in. w łódzkim gimnazjum nr 26. - Gdyby budynek był wyższy, wynajęłabym specjalistyczną firmę, a tak pozbyliśmy się kłopotu na własną rękę - mówi dyrektorka Anna Pluta.
W Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Radomsku odśnieżaniem zajęło się m.in. trzech nauczycieli. Dyrektor Zdzisław Dróżdż uważa, że nie było zagrożenia, bo nauczyciele pracowali na środkowej, płaskiej części dachu, nie zbliżając się do krawędzi. - Odśnieżenie całego dachu przez specjalistyczną firmę kosztowałoby około 6 tysięcy złotych - twierdzi dyrektor.
Pracownika gospodarczego, bez przeszkolenia do pracy na wysokościach, wysłano na dach przedszkola nr 6 w Zduńskiej Woli. - Zależało nam na czasie, a nie wiem, czy są jakieś firmy w mieście, które się tym zajmują - tłumaczyła dyrektorka Alicja Strzelecka.
Także łódzkie MPK wysłało swoich pracowników do odśnieżania dachów budynków spółki przy ul. Tramwajowej 8. Część ekipy miała wprawdzie uprzęże do pracy na wysokościach, ale nikt ich nie używał. Stojąc na pokrytej lodem powierzchni, balansowali na krawędzi... Magdalena Witkowska z biura prasowego firmy przekonywała nas, że wszyscy posiadali uprawnienia do pracy na wysokościach i przestrzegali zasad bezpieczeństwa.
Dachy skierniewickich hal sportowych również odśnieżali pracownicy OSiR. - Uprawnienia do pracy na wysokości? A są takie przepisy? - dziwił się prezes Tomasz Milewski, zapytany o uprawnienia ekipy odśnieżającej.
Zamknięty od poniedziałku hipermarket Tesco przy ul. Pojezierskiej w Łodzi też pomagali odśnieżać pracownicy. Wojciech Sokół, rzecznik Tesco, twierdził jednak, że nic mu o tym nie wiadomo. - Nawet jeśli tak było, zajmowali się tym pracownicy nadzoru, mający niezbędne zezwolenia.
O usuwaniu śniegu własnymi siłami decydują ceny, dyktowane przez specjalistyczne firmy, zajmujące się pracą na wysokościach. Przed katastrofą w Katowicach odśnieżanie kosztowało około 300 zł, teraz nawet 2,5 tys. zł. - Od jednej ze szkół na Widzewie zażądano 10 tysięcy - mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta Łodzi.
_________________ Po co upadamy? Po to, abyśmy nauczyli się podnosić.
Własnie miałem okazje o tym słyszeć w radiu o tym 52 latku ale nie o tym młodym 24. Bosze tak to jest bierze sie ludzi którzy nie powinni tego robić i nie sa przygotowani nie maja zabezpieczen aby wykonywac taka praca imamy kolejnych rannych i zabitych. Nie wystarczajaca ilośc zgineła w Katowicach , co za głupi ludzie boże...
_________________
>>> Gość <<<
Tu siedzimy i gadamy
Tu możesz być razem z nami
Tu możesz być happy
Jak czegoś nie wiesz pomożemy Ci !!!
Piotrkowianie.com
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach