Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 
Portal Portal   Regulamin  Pomoc FAQ  Szukaj Szukaj  Grupy Grupy  Foto Galeria Foto Galeria  Profil Profil  Linki Linki  Reklama Zareklamuj Nas  Radio Ławeczka - Piotrków Tryb. Radio 
 


Poprzedni temat :: Następny temat
Pazurki kamieńskiej górki
Autor Wiadomość
Michał 




Zaproszone osoby: 12
Wiek: 24
Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 2701
Otrzymał 19 piw(a)
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 13 Styczeń 2006, 12:37   Pazurki kamieńskiej górki

Góra Kamieńsk, przyciągająca co weekend tysiące amatorów białego szaleństwa z różnych stron Polski, jest - zdaniem spędzających tu czas przyjezdnych - przereklamowana. W rzeczywistości narciarze i snowboardziści muszą się uzbroić w cierpliwość, gruby portfel i świadomość, że nie trafili do alpejskiego ośrodka sportów zimowych. Na pierwszy rzut oka widać, że to państwowe przedsiębiorstwo.


Zmorą są kolejki do kas i do wyciągu


Zaczną się ferie i przybędzie małych narciarzy


Bełchatowska kopalnia, właściciel ośrodka, twierdzi, że wyciągnięte zostały wnioski z doświadczeń pierwszego sezonu na stoku. Narciarze, którzy bywali tu ubiegłej zimy, narzekali na kolejki, bałagan organizacyjny, złe przygotowanie stoku. Dochodziło do licznych wypadków, niektóre skończyły się poważnymi obrażeniami. Szef ratowników jurajskiej grupy GOPR, która zabezpiecza stok, Peter Van der Coghen wskazywał liczne braki organizacyjne, mówił o braku kontroli nad saneczkarzami, którzy bezkarnie bawili się na stoku, o niedoświadczonych narciarzach wyjeżdżających na górę wyciągiem krzesełkowym z nadzieją, że jakoś się zjedzie...

Z kolejki do kolejki

Nowy sezon nie przyniósł, jak dotąd, nic nowego. A że wzrosła liczba przyjeżdżających na górę Kamieńsk, to i narzekań jest więcej. Pierwsze wrażenie to tłok. Nawet ci, którzy wybrali się dość wcześnie rano, już po dziesiątej mogą mieć problem z zaparkowaniem auta na bezpłatnym parkingu. Pozostaje prywatny.

Pierwsze starcie to kolejka po karnet. Ceny jak w Tatrach. Polskich. Bo na Słowacji można pojeździć taniej niż w Kamieńsku. Ale jest dużo bliżej, więc nikt nie wybrzydza. W ogonku słychać spekulacje.

- Jak widzę tych ludzi pod wyciągiem, to się zastanawiam, czy wykupić karnet, czy punkty na pojedyncze zjazdy, bo chyba najwięcej czasu spędza się tu stojąc w kolejkach - zastanawia się Justyna Dworak z Warszawy.

Dylemat mają też państwo Rusinowie z Kielc. Przyjechali z dwójką dzieci.

- Kaucja za karnet to 20 złotych. Tu naprawdę trzeba przyjechać z konkretną gotówką. Zniechęca też widok ludzi czekających w kolejce - mówi pani Janina.

Z kolejki do kasy przechodzi się do kolejki pod wyciąg.

- Na oko sądzę, że poczekam co najmniej 20 minut. Można zmarznąć w tym czasie - śmieje się Marek Świercz z Częstochowy. - Byłem tu tydzień temu - to była jazda, jak się ludzie kłócili w kolejce. Zobaczy pani, co się będzie działo później, jak narciarze jeszcze dojadą. Teraz to jeszcze nie ma ich tak dużo.

Jego dziewczyna opowiada, jakie przejścia mieli z ochroniarzami.

- Podchodzę do bramki, a tu nie chce się zapalić zielone. Próbuję drugi raz, już się inni w kolejce denerwują, ale co mam zrobić. Podszedł facet z obsługi i co? Prawie wyzwał mnie, że niby oszukuję, że karnet jest dla jednej osoby. Nie wiem, o co mu chodziło? - opowiada wzburzona.

Wycofujący się z kolejki narciarze depczą innym sprzęt, są nerwy, przekleństwa...

Na rozładowanie kolejek kopalnia podobno znalazła sposób.

- Już 15 stycznia powinien ruszyć wyciąg talerzykowy, który przez godzinę wywiezie na górę około 700 osób - zapowiada Andrzej Hofman, kierownik ośrodka. - Na samym stoku nie jest tłoczno, problemem są kolejki na dole. Wiem, że ludzie narzekają.

Bramki awaryjne

Kierownik zaprzecza, że bramki często się psują, jak sugerują narciarze.

- To użytkownicy łamią regulamin, bo próbują po kilka osób korzystać z karnetu czasowego, a te mają opóźnienie i niemożliwe jest przejście przez bramkę w odstępie czasu krótszym niż 6 minut - wyjaśnia.

Narciarze o tym wiedzą, ale i tak twierdzą, że coś jednak jest nie tak z tymi bramkami.

Szczególną irytację oczekujących cierpliwie w powiększającej się z godziny na godzinę kolejce wzbudzali wjeżdżający pod wyciąg z boku, jakby dodatkową bramką. Okazało się, że to posiadacze tajemniczych kartek od prezesa.

- Musimy wypełnić nasze zobowiązanie sprzed roku, kiedy zapewniliśmy, że niewykorzystane punkty na kartach będzie można wyjeździć w tym sezonie - tłumaczy Hofman.

Takie karty otrzymali m.in. pracownicy kopalni z funduszu socjalnego. Po zmianie systemu komputerowego nie mogli z nich korzystać. Żeby punkty nie przepadły, dostali inne karty, ,od prezesa".

Niesmacznie i drogo

Zdenerwowanych narciarzy można spotkać w Kamieńsku nie tylko w kolejce do wyciągu, ale też w punktach gastronomicznych. Wszędzie tłumy.

- Gdybym wiedział, że tyle czasu stracę, żeby cokolwiek zjeść, wziąłbym kanapki z domu - mówi oburzony łodzianin.

Nawet pół godziny trzeba czekać na złożenie zamówienia, drugie tyle na jedzenie. Wszystko podgrzewane w mikrofalówce.

- Chyba nikt z obsługi nigdy nie był w knajpie na stoku, bo niczego tu nie przemyślano, żeby ułatwić sobie pracę, a klientom życie - narzeka Magda z Piotrkowa.

Dla głodnych do wyboru jest jeszcze tzw. grill. Ale ci, którzy zdecydowali się tam wejść, mają mieszane uczucia.

- Nie wiem, jak to działa, ale strasznie się dymi. Czuję się cała jak upieczona - dziwi się młoda narciarka.

Oburzenie wywołują też ceny w barach. Można o tym przeczytać nawet na forum internetowym.

- Ludzie opamiętajcie się, ceny jedzenia wyższe niż w najdroższych kurortach narciarskich w Polsce. Kiełbaska 7 zł - porażka, oscypek 16 - proszę litości, w Zakopanem u Sabały - 15 i to świeżutki...

Ci szalejący saneczkarze

Nad bezpieczeństwem na stoku czuwają ratownicy. Tylko w pierwszym tygodniu po Nowym Roku interweniowali osiem razy. - Nie były to, na szczęście, groźne urazy - zastrzega Van der Coghen.

Zdaniem ratowników, na stok przyjeżdżają licznie niedoświadczeni narciarze, ale i im obsługa powinna zapewnić bezpieczeństwo, a niewiele w tym kierunku zrobiono. Saneczkarzy, najbardziej zagrażających narciarzom, nadal nie brakuje, choć Hofman zapewnia, że na wyciąg wpuszczane są wyłącznie osoby z nartami. Na dole nikt nad tym jednak nie panuje.

Jeden z internautów pisze, że pracownicy i goprowcy interweniują za każdym razem, gdy widzą saneczkarzy na stoku. Podchodzą, a czasem podjeżdżają skuterem. Ale dwóch czy trzech pracowników lub ratowników nie zapanuje, choćby chciało, nad kilkusetosobową grupą saneczkarzy!

Przyjadą, bo blisko

Czy ubiegłoroczne wnioski i spostrzeżenia ratowników administracja obiektu wzięła pod uwagę? - Nie będę tego komentował - ucina krótko Van der Coghen.

Dlaczego stok jest oblodzony, widać przetarcia, a hamujący na dole narciarze trafiają na żwir i niszczą sprzęt? Podobno to specyfika stoku w środku Polski.

- To usypana góra ziemi, a nie skała. I jest dużo cieplej niż na południu, w górach. Trudno utrzymać tu dobre warunki dla narciarzy - tłumaczy Hofman.

Ale Van der Coghen twierdzi, że jest na to recepta. - Znów mamy sytuację, że jeszcze w grudniu na stoku trwały prace budowlane, a powinien on już być porośnięty trawą. Jak się naśnieża błoto, to taki jest efekt - mówi.

Czy kopalnia zamierza zrobić profesjonalny ośrodek narciarski, czy może liczy na to, że narciarze i tak przyjadą, bo mają blisko? Niezadowoleni twierdzą, że na stoku widać, że jest on własnością państwowej firmy.

- Gdyby to było w rękach prywatnych, właściciel wiedziałby, jak zadowolić swoich klientów - sugerują. - Uważam, że prywatyzacja takiego obiektu to dobry pomysł, komuś w końcu będzie zależało na tym, aby ściągnąć ludzi, wydłużyć godziny działania obiektu - zastanawia się na forum narciarz.

Kierownik, zapytany, czy czyta te opinie - to w końcu oficjalna strona internetowa stoku - przyznaje, że owszem. - Proszę zauważyć, że tam jest wiele pozytywnych opinii - podkreśla.

Głosy narciarzy, nawet tych, którzy mają zastrzeżenia, wskazują jednak, że na brak frekwencji ośrodek nie będzie narzekał.

- I tak tu przyjedziemy, choćby po to, by kilka razy zjechać. Mamy tylko 80 kilometrów, a do Szczyrku 300 - deklarują studenci z Łodzi. - Może z czasem się trochę poprawi albo ludzie się przyzwyczają...
_________________
Po co upadamy? Po to, abyśmy nauczyli się podnosić.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
Nobody 




Wiek: 25
Dołączył: 08 Lis 2005
Posty: 1089
Otrzymał 2 piw(a)
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 22 Luty 2006, 16:59   

byłem raz na tej górce.... akóratnie sie wolałem przyglądac niż połamac jak co niektórzy :] Ciszy mnie to,ze mamy pod reka taki kurort narciarski.. napewno kiedyś z niego skorzystam.
_________________

>>> Gość <<<
Tu siedzimy i gadamy
Tu możesz być razem z nami
Tu możesz być happy
Jak czegoś nie wiesz pomożemy Ci !!!
Piotrkowianie.com :P
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania
Copyright by piotrkowianie.com © 2005 - Protected by BOWI Group