Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 
Portal Portal   Regulamin  Pomoc FAQ  Szukaj Szukaj  Grupy Grupy  Foto Galeria Foto Galeria  Profil Profil  Linki Linki  Reklama Zareklamuj Nas  Radio Ławeczka - Piotrków Tryb. Radio 
 


Poprzedni temat :: Następny temat
Wykładowcy na uczelniach.
Autor Wiadomość
Michał 




Zaproszone osoby: 12
Wiek: 25
Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 2701
Otrzymał 20 piw(a)
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 19 Październik 2006, 20:15   Wykładowcy na uczelniach.

Witam

Napewno niektórzy z Was mieli do czynienia z jakimiś "nawiedzonymi" wykładowcami :P którzy wymyślali bóg wie co na egzaminach, stwarzali problemy w zaliczeniu egzaminu lub robili wiele innych dziwnych rzeczy.

Ja jak narazie miałem takich 3 wykładowców z nazwiska nie wymienie aby nie było jakichś dziwnych pomówień :) Jeden przychodził pod wpływem alkoholu na wykłady i na koniec wybierał sobie osoby które zalicza przedmiot a które nie :] Szkoda,ze nikt nie miał alkomatu wtedy, ale wystarczyło go posłuchać jak majaczy i jak się po0rusza. Jeśli można to było nazwać poruszaniem :lol2:

Numer 2 co wykład chwalił sie tym ile osób on nie oblał i na swoim egzaminie zrobił to samo. Ludzie siedzący koło siebie pisząc słowo w słowo to samo dostawali różne oceny, a potem trzeba było do niego jeździć 7 raz aby zaliczyć przedmiot :D

Numer 3, niby taki miły prowadził w sposób olewający wykłady. A na koniec na egzaminie postanowił sobie zostawić grupke osób które obleje i tak ciągnęło się to ponad pół roku. Gdzie raczył sobie oblewać osoby który miały nieczytalny charakter pisma :|

Sytuacje są z prywatnej i państwowej uczelni. Czyli jednym słowem , nieważne gdzie się uczysz i tak trafisz na ludzi którzy będa starali się zniszczyć Ci życie :]

A jakie były Wasze :P
_________________
Po co upadamy? Po to, abyśmy nauczyli się podnosić.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
drow(ka) 




Wiek: 24
Dołączyła: 08 Mar 2006
Posty: 439
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 20 Październik 2006, 11:08   

Jasięmoge dołozyc do tego tematu...Miałam wykładowce (chociaz to chyba za duzo powiedziane) który raz kazał nam uczcić minuta ciszy :kwasny: swojego jakiegos tam wykladowce sprzed lat... niezly kanał 180 osob stoi i swierknie a koles roznosi skserowane wycinki z gazet na temat jego smierci :P :kwasny: żenada na maxa... mało tego koles kiedyż poprosił żone zeby mu ugotowała zupę z halo grzybków :ok: efekt chyba został mu do teraz :D
Oryginał nr. 2 chyba też nie jest zły...powaliła na kolana wszystkich twierdząc ,że kazdemu może zdarzyc się pomyłka bo " wszyscy jesteśmy człowiekami " ... :hahaha: :hahaha: no w sumie jak najbardziej...
i mój faworyt... moja wykładowczyni która dzieki bogu już nie uczy... totalna mania na punkcie Chin... szkoda ,że nie pokryta jakąś wiedzą sensowną... i Indii ( efekt ten sam :D ) probowala nas nauczyć ,że zmarłych w Indiach suszy sie na tarasach... :prosze: :lol2: a kumpla wywalila z sali wykładowej bo miał.... za jasny kolor dlugopisu.... :lol2: a więc ludzie studiujcie... ubaw za darmoche.... :D :D
_________________
koniec i bomba a kto czytał ten trąba :P
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
bobek 




Wiek: 89
Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 54
Skąd: ja jestem?
Wysłany: 3 Listopad 2006, 13:26   

Pamiętam mojego wykładowce od Filozofii.Już samo imie i nazwisko jest dosyć oryginalne a mianowicie nazywał sie prof. Ziemowit Miedziński. Potrafił on przez 3 godziny wykładu nonstop dyktować bez żadnej przerwy.Nosił zawsze jeden i ten sam garnitur koloru granatowego coś a'la "PKP". No i najśmieszniejsze obcinał paznokcie w trójkąt.Pozdrawiam
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
Paula 




Wiek: 24
Dołączyła: 10 Paź 2005
Posty: 2106
Otrzymał 6 piw(a)
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 5 Listopad 2006, 16:40   

Niezłych mieliście wykładowców, że tak powiem :hahaha:

To teraz ja trochę Wam poopowiadam :D

Zaczynając od pierwszego roku studiów... Jeszcze jakby wykłady z jednego przedmiotu prowadził kto inny to byłby luzik, ale nie z Panem B. :| Obecnie koleś ma z 80 lat i jeszcze uczy (teraz nawet mam z nim wykłady na uzupełniających studiach magisterskich :lol2: ). Najlepsze było to, że idąc na egzamin było się pewnym, że się obleje, bo koleś zamiast sprawdzać prace to podobnież sobie wybierał kto ma zaliczyć a kto nie, no albo rzucał prace w górę i to co spadło na biurko to zaliczał. Także idąc na egzamin to raczej spisywało się pytania, żeby mieć na poprawkę, bo na poprawce było to samo co na egzaminie :D I takim oto sposobem na egzaminie ze 110 osób zdawało ok 50 :| :D na poprawce już wszyscy :D i dodam jeszcze, że były ujemne punkty na teście, więc lepiej było nie pisać nic niż pisać głupoty :D Do tego koleś miał cięty humor i wiele razy czepiał się o byle co. Zadał nam kiedyś raz zagadkę: czy ktoś wie jak za pomocą dwóch słów można określić krzesło. Nikt nie wiedział. A gościu na to, że: Krzesło to duposiedziec tylnooparciowy :lol2: Cała aula ryła ze śmiechu :D Mi raz powiedział, że wyglądam na osobę chytrą i mam kurwiki w oczach :D i takie tam :D

Hmm... Geografia gospodarcza i pan G. :D Zajęcia jak dla mnie super prowadził, w sposób bardzo interesujący :) ale............. zawsze musi być jakieś ale :D No więc oczywiście problem był na zaliczeniu. Był test... niby łatwy ale jednak nie bardzo :D Przykładowo: Trzeba było się nauczyć np. wszystkich prądów morskich (gdzie jakie leżą, który ciepły, który zimny...), wszystkich miejsc gdzie się wydobywa węgiel kamienny, brunatny, rudy żelaza i inne surowce (oczywiście z wyróżnieniem krajów i nazw miejscowości). Poza tym cała wiedza o glebach, roślinności itd itp.. po prostu wszystko :D jak również hasełka typu: co to jest Nimba, Kursk, Al Ghawar, Kryl, Mosul...itd itp... :D no i jakieś skrótowce, np CEFTA, OPEC, WNP... czyli wszystko ! :D wtedy chyba 2 czy 3 osoby dostały 5, a reszta 3 :D jak również kilka osób dostało po 4 :D A najlepsze było to, że pierwszy tez zaliczyło chyba 16 osób :D oczywiście ja go nie zaliczyłam :D drugi test zaliczyło 8 osób :D oczywiście ja nie :D trzeci test już był w Łodzi, a nie w Piotrkowie, więc trzeba było sobie dojechać na Uniwersytet Łódzki na zaliczenie :lol2: i tam już zdałam :zab: a razem ze mną 3 osoby :D w późniejszych terminach były kolejne testy :D i tak wszystkich to było chyba ok z 6 aż wszyscy zaliczyli :lol2: Co jeszcze w tym wszystkim najciekawsze? - że koleś licząc punkty miał dziesiętne punkty :D a więc, żeby osiągnąć próg zdania testu trzeba było napisać na wszystkie punkty cokolwiek, aby było w miarę dobrze :lol2:

Kolejny "element" to pan P., który kiedyś był prezydentem Piotrkowa :lol2: U niego były max testy :D Test wielokrotnego wyboru oraz prawda/fałsz. Ale........... były ujemne punkty za złe odpowiedzi, więc lepiej było zostawić lukę, niż zaznaczyć jakąś pierdołę :D i takim to sposobem Paula zdawała ten test 4 razy aż zdała :lol2:

Następny przypadek to pan J. :D Zajęcia prowadził czytając wszystko z laptopa (a ja jego wszystkie wykłady znalazłam raz na necie, więc już potem nikt nic nie notował :D ). Miałam z nim w sumie chyba ze 2 przedmioty.. Raz jak było zaliczenie to były 3 kolokwia i z nich on wyliczał średnią ocen, na szczęście to coś zaliczałam bez problemu :D Śmieszne było też to, że raz nam kazał na kolosie napisać jaką przewidujemy dostać ocenę :D większość moich znajomych z grupy wpisywała ....... 2 :!: :lol2: bo kolokwium było tak debilne, że szok :D Pamiętam też jak nam zrobił raz zaliczenie ustne, siedzieliśmy wszyscy w szkole od 12 do 20 i zaliczaliśmy jego durny przedmiot :D aż nam wtedy portier już na korytarzu światło zgasił i chciał zamykać szkołę :D :D

Następny przypadek to pan Z., który na zaliczenie zrobił test ... każdy od każdego spisywał słowo w słowo... i co było najlepsze? - że obok mnie dwie koleżanki nie zaliczyły i ja też, a obok jednej mojej koleżanki kolega zaliczył :lol2: czyli jednym słowem było losowanie tych co mieli zaliczyć :D

Pan W. od prawa :D potrafił dyktować non stop przez 1,5 h.... pisało się bez wytchnienia, a po wykładzie ręka dosłownie odpadała :D


Jak jeszcze mi się coś przypomni to napiszę ^^
_________________
"Szczęście jest jak motyl...
Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda Ci się...
Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu"

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
bobek 




Wiek: 89
Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 54
Skąd: ja jestem?
Wysłany: 20 Grudzień 2007, 23:07   

wolicie sie uczyć czy kopać doły?
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
kaczy 




Wiek: 24
Dołączył: 18 Cze 2005
Posty: 273
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 21 Grudzień 2007, 18:10   

bobek napisał/a:
wolicie sie uczyć czy kopać doły?

Na moim wydziale na PŁ z 36osób po pierwszych dwóch semestrach zostały 4 osoby. Ktoś chce coś jeszcze dodać o tym jak to "ciężko" się studiuje w Piotrkowie?
_________________
Szatan widzi wszystko.... żyj tak, aby oglądał z zainteresowaniem! ;]
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
kamil_1403 




Wiek: 24
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 19
Skąd: piotrków trybunalski
Wysłany: 22 Grudzień 2007, 20:09   

PŁ to jest to :D

jeden z pierwszych wykładów z mechaniki i leca teksty typu

"spójrzcie w lewo ,spójrzcie w prawo ; tych kolegów juz nie zobaczycie na drugim semestrze "
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
K-Bay 




Wiek: 24
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 38
Skąd: Natura
Wysłany: 23 Grudzień 2007, 17:35   

Od kiedy to przesiew decyduje o poziomie ? Może jest to i metoda, ale z takich wykładowców są tacy pedagodzy jak z koziej...

Zero szacunku dla człowieka :!:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
kaczy 




Wiek: 24
Dołączył: 18 Cze 2005
Posty: 273
Skąd: Piotrków Tryb.
Wysłany: 23 Grudzień 2007, 18:23   

K-Bay napisał/a:
Od kiedy to przesiew decyduje o poziomie ? Może jest to i metoda, ale z takich wykładowców są tacy pedagodzy jak z koziej...

To jeszcze zależy o jakim przesiewie mówimy. Jeśli jest on realizowany na zasadzie "ile kartek spadnie" to faktycznie ciężko tu mówić o miarodajności poziomu.

K-Bay napisał/a:
Zero szacunku dla człowieka

PŁ trzyma swój wysoki poziom (i wysoki przesiew) dlatego, że się na niej czegoś od człowieka wymaga. Osobiście nie spotkałem się jeszcze z jakimś brakiem szacunku do studentów na mojej uczelni. Nie narzekam ani na Panie w dziekanacie (które jak czegokolwiek potrzebowałem zawsze mi pomogły), czy też na kontakt z wykładowcami (kiedy byłem chory miałem możliwość konsultowania się telefonicznie) aż po prodziekana. Jeśli czegoś (kolokwium, egzamin) nie zaliczyłem to mam pełną świadomość tego, iż była to w zasadzie tylko i wyłącznie moja wina (niestety, lecz większość czasu zajmuje mi praca), a nie lepszego czy gorszego humoru jednego z doktorów czy profesorów.

Jestem obecnie w dość dużych rozjazdach między Piotrkowem i Toruniem (życie osobiste) a do tego dochodzi jeszcze Łódź (Polibuda) i Warszawa (serwerownia), ale to iż nie na wszystkie zajęcia jestem w stanie dojeżdzać spotkało się wśród wykładowców z pełnym zrozumieniem i nawet jeśli chce coś zaliczyć w innym dniu to zawsze dostaję taką możliwość. Trzeba tylko chcieć i umieć się dogadać.
_________________
Szatan widzi wszystko.... żyj tak, aby oglądał z zainteresowaniem! ;]
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
K-Bay 




Wiek: 24
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 38
Skąd: Natura
Wysłany: 23 Grudzień 2007, 18:51   

Widzę szacunek do uczelni ^^

Co do wymagań to fakt. Są jacyś dziwni "studenci" dla których same ćwiczenia stanowią problem. Z tego co zdołałem zauważyć to i tak za mało rzeczy się przerabia na takich zajęciach. Co później taki "absolwent" zrobi na rynku pracy ?

Ale z wykładowcami bywa różnie, czarne owce występują wszędzie :roll:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Copyright by piotrkowianie.com © 2005 - Protected by BOWI Group