Panel użytkownika
Nie masz konta? Możesz je założyć
Dzisiaj jest środa,
08 lutego 2012
Imieniny:
Irminy, Piotra i Sylwii
Ankieta
Tak
Nie
Nie mam zdania
Kupie sobie kapcie
Co to znaczy alternatywa? - wywiad z Pchełkami 17.01.2010

Pchełki - troje skromnych muzyków, których jednak nie trzeba było długo namawiać na okraszoną pozytywnym rozbawieniem rozmowę.

Co to znaczy alternatywa? - wywiad z Pchełkami

W ten sposób dowiedzieliśmy się, czemu znów zawitali w Piotrkowie Trybunalskim oraz jak to się stało, że nie mają w swym składzie perkusisty.

 

Już po raz drugi gościcie w Piotrkowie Trybunalskim, czy poprzedni koncert był tak udany, że postanowiliście wrócić?

 

Paweł: Głównym powodem było piwo, które jest tu świetne, więc po tym, jak otrzymaliśmy propozycję zagrania i przypomnieliśmy sobie smak tego piwa, postanowiliśmy przyjechać.

 

Czyli nie odbiór publiczności skusił Was do powrotu?

 

Paweł: Też!

Marta: Po dzisiejszym wieczorze odbiór publiczności, jeżeli nie będzie miał decydującego wpływu z uwagi na piwo, to na pewno będzie pewną zachętą.

 

Jak się Wam ponownie grało przed piotrkowskimi słuchaczami?

 

Świstak: Bardzo dobrze, właśnie owo piwo.. (śmiech).

 

Ciągle mowa o piwie, publiczność jest mało istotna?

 

Marta: To może ja jeszcze do niej wrócę, bo ona nie może być tak po macoszemu potraktowana. Bardzo dziękujemy za tak ciepłe przyjęcie. To było bardzo miłe i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócimy i będzie równie przyjemnie.

 

W imieniu piotrkowian, również mogę wyrazić taką nadzieję.

Co kryje się pod tajemniczą nazwą hop-siup, którą określacie grany przez siebie rodzaj muzyki?

 

Świstak: To jest wyjście z sytuacji. Mieliśmy problem udzielając wywiadów. Pierwsze pytanie, jakie padało najczęściej dotyczyło gatunku, w jakim tworzymy i nie wiedzieliśmy, co na nie odpowiedzieć. Padały różne określenia, to znaczy połączenia stylów, bo w istocie tym jest właśnie hop-siup, czyli że gramy usiasiusia, disco relax, mrokrock, trip hop, rock, jazz, etno, trans, industrial. Nie było sensu w ten sposób mówić, dlatego wymyśliliśmy, że gramy hop-siup, czyli połączenie wszystkich tych stylów.

 

Czy to znaczy, że nie lubicie żadnego szufladkowania?

 

Paweł: Hop-siup jest bardzo wygodną szufladką, miękką.

 

Waszą własną  i oryginalną?

 

Świstak: Dokładnie, póki co jesteśmy jedynym zespołem hop-siupowym na świecie.

Paweł: Mamy jednak dużo naśladowców. Jest ich masa, nie jesteśmy nawet w stanie ich przesłuchać! (śmiech)

 

Kiedy możemy się spodziewać pełnego albumu Pchełek?

 

Marta: Myślę, że albumu możemy się spodziewać za około pół roku - plus minus, bardziej plus pewnie - ponieważ różne rzeczy się zdarzają i w sumie wydawanie nie jest takie proste. Czasem się okazuje, że coś jeszcze trzeba załatwić, ale myślę, że zajmie nam to około pół roku.

 

Czyli trwają nagrania?

 

Paweł: Zaczną się lada dzień, dokładniej we wtorek 12 stycznia, ponieważ mamy materiał i musimy nad nim popracować pod kątem płyty.

Świstak: W tym momencie trwa projektowanie okładki.

 

Inspiracja stylem ludowym jest bardzo widoczna w Waszej muzyce. Teksty, które piszesz są tekstami ludowymi czy tylko stylizacją?

 

Marta: To tylko stylizacja, sama je piszę, nie są to teksty tradycyjne, ale w jakiś sposób się  inspiruję tekstami ludowymi.

Świstak: Często nazywają nas zespołem ludowym, nawiązującym do konkretnej tradycji. Otóż tak nie jest. Byliśmy porównywani do różnych, całkiem odmiennych od siebie pozycji typu Massive Attack, nawet King Crimson, ale nic tu nie jest świadome. Nie spotykamy się na próbie i nie mówimy: „Zróbmy coś tak, by nawiązywać do jakiejś tradycji, powiedzmy kujawskiej”. Wszystko dzieje się spontanicznie, na zasadzie zabawy.

 

Macie na swoim koncie sporo koncertów, występowaliście na znaczących festiwalach w naszym kraju, na Off Festiwalu i Open’erze, jak wspominacie te występy?

 

Świstak: Bardzo dobrze! Poza tym wystąpiliśmy na innym ciekawym festiwalu, nazywającym się Biała Lokomotywa. Było to o tyle dość łatwe, ponieważ jesteśmy jego współorganizatorami. Odbywa się w Aleksandrowie Kujawskim, Ciechocinku i Nieszawie, pod koniec sierpnia każdego roku, także w tym roku będzie jego kolejna, już dwunasta edycja. Jesteśmy czynnie zaangażowani w jego organizację, ponieważ jako Pchełki prowadzimy klub Fado, w którym odbywa się Biała Lokomotywa. Poszukując wszelkich informacji na temat tego klubu oraz festiwalu należy zajrzeć na stronę: www.klubfado.pl.

 A jakie sa wasze wrazenia jesli chodzi o OFF Festiwal i Opener?

 Marta: Na OFF’ie daliśmy jeden z naszych pierwszych, naprawdę dobrych koncertów.

Paweł: Fajnie się grało, tylko byliśmy ustawieni jako pierwszy zespół.

Marta: Co było do przewidzenia, ponieważ graliśmy tam jako debiutanci, ale mimo wszystko wspominamy to bardzo pozytywnie.

Paweł: Podobnie było w Gdyni – znów graliśmy jako pierwsi i na Scenie Młodych Talentów. Publiczność również nie była za wielka. Niemniej grało się całkiem przyjemnie. Stresu nie było, ten pojawia się kiedy akustyk jest nieodpowiedzialny i boimy się o brzmienie. Jednak Open’er jest profesjonalnie prowadzony.

 

Zadowoleni byliście z odbioru przez ową nieliczną publiczność?

 

Paweł: Tak! Klaskali nawet trochę.

Marta: Myślę, że mimo tego, iż graliśmy w miarę wcześnie i jako pierwsi i może tych ludzi jeszcze nie było za wiele, to – przynajmniej ja mam takie wrażenie – oni przyszli właśnie specjalnie, żeby nas posłuchać, nie przez przypadek. To jest warte uwagi i dziękujemy, że byli tam dla nas!

 

Co jeżeli chodzi o utrzymywanie kontaktu ze słuchaczami między utworami? Jesteście bardzo cisi, w rezultacie ani słowa komentarza z Waszej strony, ani słowa zachęty do entuzjastycznego odbioru.

 

Paweł: Chodzi o naszą muzykę. Wybór tego, żeby teksty były takie jakie są, czyli etniczne, proste z założenia.

Marta: Jeżeli ktoś miałby mówić, to ze względu na dostęp do mikrofonu, ja miałabym to robić a nie czuję się, może nie to, że na siłach, ale nie jestem dobrym oratorem.

Paweł: Ja za to jestem świetnym oratorem, ale nie mówię, bo jestem zajęty zmienianiem presetów na keyboardzie! (śmiech)

 

Laptop ponoć pojawił się w momencie, kiedy utraciliście perkusistę, czy gdy zaistniałaby możliwość pojawienia się perkusji, skorzystalibyście z niej?

 

Paweł: Jak najbardziej, ale nie ma perkusisty godnego grania z nami. Taka sytuacja, niestety. Mieszkamy w małym miasteczku, w którym jest mało perkusistów, a ci którzy są, mają troszkę inne preferencje od naszych. Poza tym fakt, że się w trójkę znaleźliśmy w 12-o tysięcznym mieście jest jakimś cudem.

Marta: Mieszkając od siebie 10 minut drogi, co też było niesamowite. W każdym bądź razie wracając do tego perkusisty, musiałby być odważny, żeby zdecydować się na granie z elektroniką oraz powinien posiadać pewne predyspozycje, żeby sobie z tym poradzić.

Paweł: I musiałby być przystojny, by w sumie pasować do nas. (śmiech)

 

Kto skusił się na stworzenie wspólnego projektu muzycznego?

 

Marta: To wyszło spontanicznie. Mieliśmy z bratem Świstakiem wcześniejsze przygody, kombinowaliśmy, sklecaliśmy różne rzeczy. Paweł robił coś niezależnie obok i w pewnym momencie tak się spiknęliśmy.

Świstak To była bardzo skomplikowana historia, składająca się z różnych elementów. Mieliśmy perkusistę, nawet czterech! To było dużo formacji, ale żadna z nich nie nabrała kształtu godnego koncertowania, dopiero Pchełki stały się projektem, który miał sens muzyczny.

Marta: Pozdrawiamy wszystkich czterech, byłych perkusistów!

 

Zrezygnowali czy zostali po prostu wyeliminowani?

 

Świstak Nie o to chodzi! Graliśmy całkiem inną muzykę. Nie można mówić: „Niech żałują”, ponieważ nie pasują do tego, co już razem stworzyliśmy.

Marta: Wybrali własną drogę, która nie równała się naszej.

 

Myślicie, że ten etno folk, bo tak jest nazywany w Internecie tworzony przez Was gatunek muzyki, jest pewną formą na nową alternatywę polskiego grania?

 

Marta: Nie wiem, bo to wyszło przypadkiem. Nie jesteśmy w stanie zapewnić, że za pół roku będziemy grali tak, jak gramy teraz. Możemy grać zupełnie coś innego, więc przywiązywanie się do wszelakich określeń wydaje mi się troszeczkę ograniczające.

Świstak: Poza tym nie rozumiem, co to znaczy alternatywa…

 

Zupełnie jakby nikt tego nie rozumiał. Dziękuję serdecznie za rozmowę.

 

 

Rozmawiała Magdalena Telążka

Komentarze
brak komentarzy
dodaj komentarz
alepiotrkowpiotrkowlaweczkamokosirpilkaukshelios