Sobotni koncert kwintetu Wojtka Mazolewskiego to bez wątpienia najważniejsze muzyczne wydarzenie lutego w Piotrkowie Trybunalskim.
Nie często mamy bowiem okazję oglądać i słyszeć jazz na takim poziomie. Po sukcesie płyty „Grzybobranie”, nagranej w rozbudowanym dziewięcioosobowym składzie, w tym roku Mazolewski ruszył w Polskę z nowym projektem „Zima 2010 Tour”, w towarzystwie pięciosobowego zespołu, który tworzą: lider Wojciech Mazolewski – bass, Oskar Torok – trąbka, Marek Pospieszalski – saksofon, Joanna Duda – fortepian i Michał Bryndal – perkusja.
Zwieńczeniem tej trasy będzie nowa płyta pod roboczym tytułem „Kaczeńce”.
Koncert rozpoczął się od ekspresyjnego „Spaceru”, pełnego wewnętrznego napięcia, z efektownym dramatycznym finałem. Wręcz lirycznie brzmiała prześliczna ballada „Planeta Guzików”.
Musiała zwrócić uwagę dowcipna kompozycja pianistki Joanny Duda „Przewóz osób” z fenomenalnym dialogiem (kłótnią?) trąbki i saksofonu. Pamięta się również utwór „Kaczeńce” autorstwa lidera, który zdradził, że inspiracją do jego napisania był obraz Edwarda Dwurnika pod takim samym tytułem oraz … łowickie pasiaki.
Wojtek Mazolewski konsekwentnie realizuje własną wizję jazzu jako muzyki improwizowanej, choć mam wrażenie, że w porównaniu z tym, co pokazał na ostatniej płycie - o Pink Freud nie wspominając, tym razem w jego muzyce więcej jest elementów klasycznego jazzu, jak choćby w rewelacyjnych, silverowskich wręcz duetach idealnie zgranych trąbki i saksofonu. Jednocześnie ta muzyka ma wciąż niesamowity „wykop” i chwilami zespół „dawał ognia” tak, że niemal wciskał w fotel.
Przy takiej muzyce nie sposób się nudzić i był to naprawdę udany wieczór. Przy okazji - słowa podziękowania dla organizatorów koncertu, dzięki którym już po raz drugi w tym roku (poprzednio Tymon Tymański) mamy okazję oglądać jazz z wyższej półki.
Tak trzymać!
Sławomir Kowalczyk