PGE GKS Bełchatów przegrał na własnym obiekcie 0:1 (0:0) z Legią Warszawa w szlagierze 15. rundy spotkań polskiej Ekstraklasy piłkarskiej.
Strzelcem jedynego gola w tym meczu został Maciej Iwański. Trafił do siatki rywala w 84. minucie spotkania po cudownym strzale z rzutu wolnego z okolic 25. metra.
W 25. minucie reprezentant Hondurasu, Carlos Costly (GKS) znalazł się "oko w oko" z innym reprezentantem - Słowacji, Janem Muchą. Sędzia liniowy jednak, jak się okazało - niesłusznie, podniósł ku górze chorągiewkę sygnalizując spalonego. Do końca pierwszej połowy gospodarze zorganizowali jeszcze jedną bardzo dogodną sytuację. Górą jednak wyszedł przy dwóch strzałach Jan Mucha, bramkarz warszawskiej drużyny.
Druga część gry to dominacja przyjezdnych. Większość ataków "Wojskowych" zatrzymywał jednak Łukasz Sapela. Po raz kolejny swoją klasę potwierdził natomiast Jan Mucha, który wyszedł po raz kolejny zwycięsko, tym razem z sytuacji "sam na sam" z Tomaszem Wróblem. Ostatni kwadrans to potwierdzenie dobrego przygotowania taktycznego na drugą połowę przez trenera Jana Urbana. Co prawda w 78. minucie strzał Radovicia wylądował na bocznej siatce, ale kilka chwil później, bo w 84. minucie po przepięknym trafieniu z rzutu wolnego Iwański dał swoim licznie zgromadzonym kibicom okazję do radości. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż ten stały fragment gry został niesłusznie powtórzony. Tym samym przerwana została passa 752. minut bez straty bramki przez Łukasza Sapelę. W ostatniej minucie gracze Legii pogubili się. Kolejną sytuację "sam na sam" zmarnowali gospodarze. Tym razem pechowcem okazał się wyróżniający się do tej pory Dawid Nowak. Piłkę spod jego nóg wślizgiem wybił drugi bohater piłkarzy ze stolicy - Jan Mucha. Rezultat 0:1 utrzymał się do końcowego gwizdka arbitra i tym samym Legia zdobyła pełną pulę punktową.
FOTO=2
Legia Warszawa po wygranej w Bełchatowie przejęła fotel lidera tabeli. Jutro jednak dotychczasowy przewodnik w lidze, czyli Wisła Kraków zagra z Odrą Wodzisław Śląski.
Konferencja pomeczowa trenerów:
Trener Legii Warszawa Jan Urban: "Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie. Na początku meczu widać było, że oddajemy inicjatywę GKS-owi. Po meczu z Cracovią (przyp. red.) nie chcieliśmy cały czas grać pressingiem. Inicjatywa należała, więc do gospodarzy, a my liczyliśmy na skuteczne kontry, które z resztą mięliśmy. Pojedynek rozstrzygnął się jednak po stałym fragmencie gry. To było taki mecz, który mógł zostać przesądzony przez strzelenie jednego gola. Cieszymy się, że to my go zdobyliśmy".
Szkoleniowiec PGE GKS Bełchatów Rafał Ulatowski: "Wypada pogratulować wygranej, jednak, co do sposobu, w jaki zostało wywalczone można mieć wiele wątpliwości. Część z nich wyrazili fani po zakończeniu meczu. Jeżeli trener Urban mówi, że ich celem było zneutralizowanie szybkości, Nowaka i Wróbla, to mogę tylko powiedzieć, że osoby, które oglądały mecz w Canal+ potwierdziły, że na cztery decyzje o spalonych żaden z nich nie był odgwizdany prawidłowo. Nie ma, co jednak szukać usprawiedliwień. Niewykorzystane sytuacje zemściły się".
FOTO=3
GKS Bełchatów - Legia Warszawa 0:1 (0:0)
Bramka: Maciej Iwański 84'
Sędzia główny: Robert Małek (Zabrze).
Żółte kartki:
PGE GKS Bełchatów: Carlos Costly, Janusz Gol, Mate Lacić, Tomasz Wróbel.
Widzów: 7 000.
PGE GKS Bełchatów: Łukasz Sapela - Grzegorz Fonfara (89. Krzysztof Janus), Dariusz Pietrasiak, Mate Lacic, Jakub Tosik - Tomasz Wróbel, Patryk Rachwał, Janusz Gol, Maciej Małkowski (68. Mateusz Cetnarski) - Carlos Costly (88. Grzegorz Kuświk), Dawid Nowak.
Legia Warszawa: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak (46. Pance Kumbev), Artur Jędrzejczyk, Dickson Choto, Tomasz Kiełbowicz - Miroslav Radovic, Ariel Borysiuk (76. Tomasz Jarzębowski), Maciej Iwański, Marcin Smoliński (59. Bartłomiej Grzelak), Maciej Rybus - Sebastian Szałachowski.
Foto: gksbelchatow.com